A może jednak…?

styczeń 2007, 23 (wtorek)

Godzina: 8:15 w Polsce…
Egzamin się pewnie niebawem zacznie i jak znam życie, to pierwsi zajmujący ławki już są w s. 1… ;P
No a ja, sobie pomyślałam, że może jednak byście chcieli w ramach relaksu poczytać coś, a ja napisałam, że nie będzie co…? – Więc piszę i nie wiem, czy się nie rozpędzę ;-)

Zacznę od tego, że w niedziele mieliśmy spotkanko z moją Tutoring Group – u Jatty – naszej “studentki-opiekunki”. Jatta zapewniała nam jedzenie, a my mieliśmy przynieść napoje. W tym celu w sobotę – prosto z przejażdżki rowerowej – trafiłam do sklepu po zakupy. Tak, czy inaczej – zakupy zrobić musiałam, bo skończyły mi się jogurty… No a będąc w sklepie – i po raz drugi czytając fińskojęzyczną kartkę mówiącą o promocji na jogurty – wreszcie zrozumiałam, dlaczego – mimo promocji – zapłaciłam ostatnio 1,49 € za jogurt, a nie po cenie promocyjnej 0,99 €…
Otóż:
promocja dotyczy posiadaczy PULSSA KARTY… No i jak sobie tak przekalkulowałam, to:
PULSSA KARTA kosztuje 8,40 €… Daje ona zniżki w całej sieci “K” marketów i nie tylko (również np. salony VW, czy stacje benzynowe NESTE ;P, ale i SONERA – czyli tam, gdzie kupiłam moje HomePNA)… – Są to zniżki przy różnych okazjach i na różne produkty. Ja średnio raz na 2-3 dni kupuję jogurt – 1 l (zwykle kupuję co 5 dni 2 x 1 l :]), a na jogurcie byłby upust 0,5 € zatem wystarczy 17 jogurtów i karta mi się zwróci (czyli jakieś 1,5 miesiąca) – tym bardziej, że zniżki nie są tylko na jogurt! Więc odłożyłam zakupy, poszłam do punktu obsługi, kupiłam PULSSA KARTĘ i zrobiłam zakupy korzystając ze zniżki ;D
//PULSSA KARTA – jest to karta imienna (!), na którą dodatkowo za każde wydane € dostaje się jeden punkt, ale… – To już nie wiem do czego służy i jak działa ;]

- Na razie tyle – o tym jak było u Jatty i… o mojej Tutoring Group – opowiem wam kiedyś później, a tym czasem… zmykam na wykład z tego, co mój rok własnie zdaje na egzeminie…
//TRZYMAM KCIUKI!!! ;-)

Odpowiedzi: 3 do “A może jednak…?”

  1. mkarcz powiedział/a

    Wiesz… nie chcę się narzucać, ale mogłabyś zmienić kolorystykę strony na zielono-niebiesko-różowo-złotą, do każdego posta dołączać jakiś (śmieszny) kawał, zrobić drugą wersję bloga bez fotografii (bo mam słabe łącze i się długo wczytują) i trzecią – z samymi obrazkami (bo nie umiem czytać)… PS. Wiesz, że żartuję oczywiście ;) Tak samo jak z tą drugą, skróconą wersją – nie ma co się denerwować. PS2 Jeśli wyniki z różniczek zostaną upublicznione, to tradycyjnie spiszę je i Ci prześlę ;) . Czas na PWiR…

    Hehe, jak to przydaje sie umiejętność liczenia ;] Chwytaj z powodzeniem kolejne promocje!

  2. mckredka powiedział/a

    Hehe ;] – Cieszę się, że się rozumiemy, że to MÓJ BLOG ;-) //i mam nadzieję, że wiesz, że ja po prostu jestem czasem niezależnie od wszystkiego BOJOWO NASTAWIONA ;]
    Mam nadzieję, że o różniczkach usłyszę coś więcej (i że nie tylko od Ciebie) – no bo przecież mnie czeka też z tego kiedyś egazmin…

    //no i mam też nadzieję, że mój blog też sprzyja współbieżnemu rozproszeniu ;D

  3. Koneser powiedział/a

    Pewnie jak uzbierasz dwa pierdyliardy punktów to będziesz mogła je sobie wymienić na jogurt o dowolnym smaku. Chcij to!

Dodaj komentarz