Cóż… Jest już chyba całkiem po sesji (chyba, że… niektórzy coś kręcą na boku ;P)
i z tego miejsca chcę pogratulować wszystkim ocen, a tym, którzy są z nich w jakikolwiek sposób niezadowoleni – złożyć szczere kondolencje ;-) //no i wszystkim, wszystkim życzyć pomyślnego nowego semestru!

- Dobra! Dość tych przymileń i uśmiechów do kamery – przejdźmy do meritum ;-)

Jak już dało się zauważyć – dwa razy zmieniałam dętkę, ponadto (o czym jeszcze nie wiecie) popsułam już raz myszkę (gdy próbowałam ją wyczyścić), no i w moim rowerze nóżka jest niedokręcona, więc się trochę telepie… ;D

Cóż… nie wizięłam, ze sobą ani nasadowego klucza do roweru (a to planowałam i wielce się zdziwiłam, że go jednak nie mam w plecaku!) ani żadnego śrubokręta, ale…
Taki problem – to nie problem – od czego pomysłowość (i nożyczki)? ;-)

Zacznę może od myszy… – tak się złożyło, że pewnego pięknego dnia (dokładnie 30 I 2007 r.) postanowiłam przeczyścić myszkę (mam starą dwuprzyciskową mysz kulkową), bo się trochę przycinała. W pewnym momencie… wyskoczyła jakaś sprężynka i… już wiedziałam, że bez rozkręcania się nie obędzie… – Tylko czym to teraz rozkręcić? – Stanęło na spince do włosów :D
- Ile musiałam się namęczyć – myślałam, że nigdy tego nie zrobię! – I pewnie by tak było, gdyby nie fakt, że przypomniałam sobie, iż mam tendencje do odkręcania śrubek nie w tą stronę ;] – Cała JA :D – Zmieniłam kierunek i w zasadzie bez większych problemów się odkręciło ;] Reszta – to był “pikuś” – moment i myszka ślicznie wyczyszczona mogła bez najmniejszego zakliknięcia “pomykać na ekranie” :)
kiedy ja się tego nauczę...? - nie wiem :] hihihi i moja fenomenalna "podkładka"

Przechodząc do roweru… Na szczęście jego przednie koło ma taką specjalną wajchę – do bezkluczowego odkręcania, więc ze zdjęciem i założeniem koła nie było najmniejszych problemów. Trochę musiałam się nakleić – bo były dwie dziurki niedaleko siebie, które jednak nie mieściły się pod jedną łatkę, ale i z tym nie było większych problemów. :) Chyboczącą się manetkę dokręciłam nożyczkami – bo idealnie pasowały zamiast śrubokręta (dziś odkryłam, że… zrobiłam to totalnie krzywo ;], ale przed wyruszeniem nie miałam czasu poprawić, bo się spieszyłam na zajęcia, a po powrocie miałam trochę za bardzo zmarznięte paluszki), no i została ta chybocząca się nóżka, ale to dokręcę “na sztywno” chyba dopiero jak się zaopatrzę w jakiś zestaw kluczy – bo nie udało mi się znaleźć żadnego zastępstwa… //tu na marginesie powiem, że jak kupiłam rower – to musiałam podnieść siodełko, ale… – to udało mi się załatwić w sympatycznym punkcie naprawy rowerów, gdzie… nikt nie mówi po angielsku (a po polsku tym bardziej) – pozostał język “migowy” i… zadziałało – talkoo (za darmo ;) )
- mój piękny wypucowany rower tu nawet widać kawałek mojego nieporządku w pokoju ;P widać, że są dwie łatki nalepione... koło

- Tak więc (jak widać) nawet o obcej krainie daje się jakoś przeżyć bez podstawowego niezbędnika kluczowo-śrubokrętowego ;)

——
Ogólnie: u mnie wszystko ok – powyżej opisana odrobina dłubania – tylko umila cały pobyt, za to jutro…
Jutro moje małe święto – wreszcie będę mogła pójść do spowiedzi i przystąpić do Eucharystii – już się nie mogę doczekać! :D – Raz na miesiąc – to bardzo mało – korzystajmy(cie) póki możemy, z tego luksusu jaki jest w Polsce!…

Odpowiedzi: 7 do “ups! – nie wzięłam śrubokręta ;P”

  1. TN powiedział/a

    to ja może tylko: Dorotko, powtarzaj sobie co jakiś czas – śrubki odkręcamy w LEWO – przeciwnie do ruchu wskazówek zegara! i wszystko będzie dobrze… ;-)

    a poza tym… zdolny z Ciebie MacGyver :D

    a z tych luksusów jak najbardziej korzystamy – nie możemy się doczekać aż wrócisz do naszej “jaskini rozkoszy”… :D

  2. rzarajczyk powiedział/a

    swoją drogą u mnie w pokoju łatwiej by było o śrubokręt niż o nożyczki (nie mówiąc już o spince do włosów…):-P

  3. nikola powiedział/a

    Kurcze ja nawet nie wiedziałabym jak tą dętkę wyjąc, skleic i wogóle, zawsze znajdowal sie ktos kto to za mne robil:P i pewnie gdybym byla na twoim miejscu to poszukałabym jakiegos faceta w poblizu co by mnie mogl z tych tarapatów wybawic….;) na prawde cie podziwiam za te “majsterkowiczowskie” umiejetnosci:) ja mam do tego 2 lewe rece…. nawet siodełka nigdy sama nie podnosilam:P
    pozrawiam serdecznie

  4. marbuziak powiedział/a

    Witam.Dorotko jak tak sobie dpbrze radzisz to przyjedz do polski na rowerku.Zajedziesz napewno.

  5. marbuziak powiedział/a

    male wyjasnienie.marbuziak to Marcin R.z wspulnoty MF.

  6. Rybka powiedział/a

    ty Dorota chodż do Danii, tu rowery stoją przy ulicy, do wyboru do koloru, i dla Polaków są za free, patrzyć tylko trzeba bo niektóre są z zakupami nawet, po co śrubki po co dłubać. pozdrawiam

Dodaj komentarz