ups! – nie wzięłam śrubokręta ;P
luty 2007, 9 (piątek)
Cóż… Jest już chyba całkiem po sesji (chyba, że… niektórzy coś kręcą na boku ;P)
i z tego miejsca chcę pogratulować wszystkim ocen, a tym, którzy są z nich w jakikolwiek sposób niezadowoleni – złożyć szczere kondolencje
//no i wszystkim, wszystkim życzyć pomyślnego nowego semestru!
- Dobra! Dość tych przymileń i uśmiechów do kamery – przejdźmy do meritum
Jak już dało się zauważyć – dwa razy zmieniałam dętkę, ponadto (o czym jeszcze nie wiecie) popsułam już raz myszkę (gdy próbowałam ją wyczyścić), no i w moim rowerze nóżka jest niedokręcona, więc się trochę telepie… ;D
Cóż… nie wizięłam, ze sobą ani nasadowego klucza do roweru (a to planowałam i wielce się zdziwiłam, że go jednak nie mam w plecaku!) ani żadnego śrubokręta, ale…
Taki problem – to nie problem – od czego pomysłowość (i nożyczki)?
Zacznę może od myszy… – tak się złożyło, że pewnego pięknego dnia (dokładnie 30 I 2007 r.) postanowiłam przeczyścić myszkę (mam starą dwuprzyciskową mysz kulkową), bo się trochę przycinała. W pewnym momencie… wyskoczyła jakaś sprężynka i… już wiedziałam, że bez rozkręcania się nie obędzie… – Tylko czym to teraz rozkręcić? – Stanęło na spince do włosów ![]()
- Ile musiałam się namęczyć – myślałam, że nigdy tego nie zrobię! – I pewnie by tak było, gdyby nie fakt, że przypomniałam sobie, iż mam tendencje do odkręcania śrubek nie w tą stronę ;] – Cała JA
– Zmieniłam kierunek i w zasadzie bez większych problemów się odkręciło ;] Reszta – to był “pikuś” – moment i myszka ślicznie wyczyszczona mogła bez najmniejszego zakliknięcia “pomykać na ekranie” ![]()

Przechodząc do roweru… Na szczęście jego przednie koło ma taką specjalną wajchę – do bezkluczowego odkręcania, więc ze zdjęciem i założeniem koła nie było najmniejszych problemów. Trochę musiałam się nakleić – bo były dwie dziurki niedaleko siebie, które jednak nie mieściły się pod jedną łatkę, ale i z tym nie było większych problemów.
Chyboczącą się manetkę dokręciłam nożyczkami – bo idealnie pasowały zamiast śrubokręta (dziś odkryłam, że… zrobiłam to totalnie krzywo ;], ale przed wyruszeniem nie miałam czasu poprawić, bo się spieszyłam na zajęcia, a po powrocie miałam trochę za bardzo zmarznięte paluszki), no i została ta chybocząca się nóżka, ale to dokręcę “na sztywno” chyba dopiero jak się zaopatrzę w jakiś zestaw kluczy – bo nie udało mi się znaleźć żadnego zastępstwa… //tu na marginesie powiem, że jak kupiłam rower – to musiałam podnieść siodełko, ale… – to udało mi się załatwić w sympatycznym punkcie naprawy rowerów, gdzie… nikt nie mówi po angielsku (a po polsku tym bardziej) – pozostał język “migowy” i… zadziałało – talkoo (za darmo
)

- Tak więc (jak widać) nawet o obcej krainie daje się jakoś przeżyć bez podstawowego niezbędnika kluczowo-śrubokrętowego
——
Ogólnie: u mnie wszystko ok – powyżej opisana odrobina dłubania – tylko umila cały pobyt, za to jutro…
Jutro moje małe święto – wreszcie będę mogła pójść do spowiedzi i przystąpić do Eucharystii – już się nie mogę doczekać!
– Raz na miesiąc – to bardzo mało – korzystajmy(cie) póki możemy, z tego luksusu jaki jest w Polsce!…
to ja może tylko: Dorotko, powtarzaj sobie co jakiś czas – śrubki odkręcamy w LEWO – przeciwnie do ruchu wskazówek zegara! i wszystko będzie dobrze…
a poza tym… zdolny z Ciebie MacGyver
a z tych luksusów jak najbardziej korzystamy – nie możemy się doczekać aż wrócisz do naszej “jaskini rozkoszy”…
swoją drogą u mnie w pokoju łatwiej by było o śrubokręt niż o nożyczki (nie mówiąc już o spince do włosów…):-P
Kurcze ja nawet nie wiedziałabym jak tą dętkę wyjąc, skleic i wogóle, zawsze znajdowal sie ktos kto to za mne robil:P i pewnie gdybym byla na twoim miejscu to poszukałabym jakiegos faceta w poblizu co by mnie mogl z tych tarapatów wybawic….;) na prawde cie podziwiam za te “majsterkowiczowskie” umiejetnosci:) ja mam do tego 2 lewe rece…. nawet siodełka nigdy sama nie podnosilam:P
pozrawiam serdecznie
Najs
Witam.Dorotko jak tak sobie dpbrze radzisz to przyjedz do polski na rowerku.Zajedziesz napewno.
male wyjasnienie.marbuziak to Marcin R.z wspulnoty MF.
ty Dorota chodż do Danii, tu rowery stoją przy ulicy, do wyboru do koloru, i dla Polaków są za free, patrzyć tylko trzeba bo niektóre są z zakupami nawet, po co śrubki po co dłubać. pozdrawiam