No coz… skoro jeszcze nie wyszlam z wydzialu i nadal siedze przy kompie, to odpowiem Rafalowi i pewnie kilku innym osobom…

Tak widzialam zorze polarna! – Piekna sprawa, choc akurat ja wielkiej nie widzialam, tylko taka mala…

Z zorza polarna jest tak, ze podobno jest cos takiego jak akywnosc sloneczna (? – solar activity) i ze ona narasta, po czym nastepuje gwaltowny spadek i znowu sukcesywnie narasta. Akurat mysmy przyjechali kiedy ta aktuwnosc byla najwieksza, niestety – zachmuzenie tez bylo ogromne ;]. Nastepnego dnia (a wlasc. nocy) bylo zatem minimum aktywnosci, w dodatku ksiezyc byl pawie w pelni i tez niezle zaklocal widocznosc (z tego miejsca przepraszam za litrowki – i ew. ortografy – zwlaszcza u/o – bo niestety bez ogonkow nie widze ktore slowo jest napisane, a przez to, czy poprawnie :/), jednakze udalo nam sie zaobserwowac kawalek zorzy ;D – w dodatku pierwsza osoba, ktora zobaczyla zielone cos na niebie bylam JA :D . Nastepnej nocy (3/4), gdybym wiedziala, ze ma byc zacmienie ksiezyca – tez pewnie bym czuwala, zeby zobaczyc oba zjawiska, jednakze nie widzac – uznalam, ze dla mnie bedzie lepiej jesli po prostu pojde spac… – Przegapilam, bo zorza rzeczywicie byla wieksza, a i ksiezyc byl bajerancki, ale… nie zaluje ;-) – Dlaczego? hmm – mam nadzieje, ze kiedys jeszcze przyjade do Laponii, zobacze wielka zorze i… doswiadcze podbiegunowych mrozow!

No wlasnie – tak sie sklada, ze… jak juz pisalam, nie bylo mroznych mrozow, a nawet temperatura w Levi byla wyzsza niz ta, ktora zostawilam w Joensuu. Mialo to swoje zdecydowane plusy (wiekszosc grupy mogla spokojnie doswiadczac dobrodziejstw sportow zimowych), ale i tez (subiektywne) minusy, bo przeciez w koncu ja chcialam “poczuc prawdziwa zime” :P

Co do zdjec… Ja osobiscie – tak wyszlo – nie zrobilam zdjecia zorzy, ale Michal (z Torunia) zrobil bardzo udane zdjecia i obiecal wyslac je wszystkim (w koncu on… robi duzo zdjec – dosc profesjonalnie i… wozi ze soba statyw :) ). Ja za to zrobilam przepiekne zdjecia zachodu slonca i… mam nadzieje, ze niebawem uda mi sie wlaczyc komputer, zrzucic je na dysk i umiescic w Internecie.

Zeby nie bylo jeszcze tak zle, to napisze tylko krotko, ze w drodze do Laponii popsul sie autobus – jakies problemy z cisnieniem oleju i… mielismy przymusowy ponad trzygdodzinny postoj, przez co nie zdarzylismy w czwartek w kilka miejsc i musielismy to odrobic w niedziele – wracajac… – W domu bylam kolo 1 w nocy – po ilus godzinach meczacej podrozy i… nie udalo mi sie niestety wstac w poniedzialek o 5, zeby zdazyc na 8:00 na egzamin :/ – na szczescie tutejsza wyrozumialosc jest wielka i bede go pisac w czwartek :-)

- No to tyle ;-) //Rafal! Udanej podrozy!

Jedna odpowiedź do “zorza polarna, kolo podbiegunowe i popsuty autobus”

  1. muzgo powiedział/a

    nawet nie wiesz słońce jak ci zazdroszcze tych przygód i przygodek:) jak ty dajesz rade to wszystko robić :)

Dodaj komentarz