Fire of the fox

marzec 2007, 15 (czwartek)

Skoro nie mam komputera, to nie bede czekac z pisaniem o Laponii az bede mogla umiescic zdjecia, bo wtedy calosc sie zaktualizuje :P

Zacznijmy od tego, ze (pomijajac fakt popsutego autobusu) bylo swietnie! ;D
Mieszkalismy w czyms co podobno bylo stara szkola (choc ja wcale nie wiem z ktorej strony, ale niech i tak bedzie), a sauna (ktora musi obowiazkowo byc w kazdym finskim domu, albo przynajmniej dostep do sauny) byla w specjalnej chatce – jakies 20 metrow dalej. Pierwszy raz bylam w saunie w ktorej nie bylo bierzacej wody i ktora nie byla elektryczna, tylko miala klasyczny piec na drewno! Zupelnie inne i… duzo lepsze doswiadczenie niz wszystkie “miejskie” sauny (miejskie w sensie w miescie, a nie publiczne)… :D – Hmm… Jesli mialabym kiedys mieszkac w Finlandii, to chcialabym miec wlasnie taka “drewniana” saune!

Nasza szkola miescila sie podobno 8 km ol Levi i ogolnie czas spaedzalismy w Levi i jego okolicach. Bylismy na “rendier farm” (czy jakos tak – chodzi o hodowle reniferow – nie wiem jak sie pisze, wiem jak sie mowi :P ), moglismy doswiadczyc sportow zimowych, wjechac (podobno mozna tez wejsc na piechote, ale ja wjezdzalam kolejka gondolowa) na gorke “w Levi”, zwiedzilismy Snow Willage i bylismy u Mikolaja (tego takiego, wiecie jakiego).

Snow Willage jest to w zasadzie hotel-igloo w ktorym kazda “komnata” ma inne oramenty rzezbione na scianach, jest tez oficjalna sala restauracyjna i… bar na srodku ktorego stoi chyba 3 metrowa butelka Finlandii!! (jak tylko bede miala okazje to wrzuce zdjecie ;-) //oczywiscie butelka zrobiona z lodu)

Coz… Rafal mnie nieco ubiegl jesli chodzi o zorze polarna, ale… ja napisze cos czego Rafal prawdopodobnie nie mial okazji uslyszec, a co jest swoista finska bajka/legenda/ciekawostka i… do czego odnosi sie tytul tego posta :D
Otoz po finsku zorza polarna (ang. Nothern Lights, lac. Aurora Borealis) to Revontulet (i tu pierwsza ciekawostka wlasc. revontulet jest liczba mnoga! – liczba pojedyncza, to Revontuli i… nie spotkalam sie zeby ktos tak naprawde mowil o pojedynczej zorzy, choc na podstawie tego co sama widzialam, to rzeczywiscie mozna rozrooznic liczbe pojedyncza i mnoga :P )
zas revon po finsku znaczy lis, tuli to ogien czyli Revontulet (jak to tlumacza rowniez finowie) znaczy (fin. -> ang.) Fires of the fox, w skrocie FireFox :P

Zapytacie pewnie dlaczego (a jak nie zapytacie – to i tak powiem :P )… Otoz starzy (starozytni :P ) finowie opowiadali, dzieciom na pytanie co to jest tam na niebie: lis wybiegal z lasu… i jak on tak szybko biega – jakby las sie palil, a to tylko platki sniegu wzbijaja sie w niebo poruszane jego ognista kita, a swiatlo sie od nich odbija i to jest to, co widac. – Takie ognie na niebie wywolane przez biegajacego lisa.

No coz… – na razie tyle :-)

- Pozdrawiam serdecznie wszystkich czytajacych, rowniez tych ktorzy nie maja odwagi pisac komentarzy, bo nie chca podawac maila (wiem, ze to troche wredne, ale :P – w tym miejscu szczere i bynajmniej nie wredne pozdrowienia przesylam ozonowi), a tym ktorzy komentuja… – dziekuje bardzo, przynajmniej od czasu do czasu i ja moge cos poczytac ;-)

Odpowiedzi: 8 do “Fire of the fox”

  1. rzarajczyk powiedział/a

    aha, czyli jednak to był czyjś renifer. ale i tak fakt zauważenia go przez nas bardzo nas zaskoczył…

    pozdrawiam wszystkich starożytnych finów oraz czytelników i autorkę tego bloga :)

  2. ratki powiedział/a

    A propos sauny – czy po tej okropnej parówce były skoki do brryyy lodowatej brrryy wody i czy obijaliście się jakimiś witkami brzozowymi?
    A tak w ogóle i w szczególe i pod każdym innym względem u nas wszystko o.k.
    Pozdrawiamy Cię serdecznie
    EFBK
    ps
    Koniecznie przyjedź na święta Wielkanocne (koszty w jedną stronę zabezpieczy Fundacja Tęsknoty)
    KJR

  3. mckredka powiedział/a

    mala uwaga: wlasc. revon znaczy lisi, a lis to repo i ze wzgledu na odmiane wyrazow czasami sa zamieniane literki repo -> revon (troche tak jak z naszym pies -> psi, albo jeszcze lepiej kot -> koci)

    //Jestem wlasnie u Lucyny – mojej Finskiej Mamy… ;D

    A jesli chodzi o lodowata wode – to niestety nie :/ choc mam nadzieje, ze jeszcze kiedys uda mi sie doswiadczyc tej przyjemnosci :D (jedynie mozna bylo sie tarzac po sniegu lub polewac lodowata woda :P )

  4. Ifka powiedział/a

    Cześć Dorotka!Wreszcie udało mi się wejść na Twój blog:)nie to żeby były z nim jakieś problemy techniczne tylko poprostu mam strasznego lenia do łażenia po necie zwłaszcza zwyczajnie jakoś mi się nie chciało;p (a że właśnie mamy post a więc akurat mam małe umartwienie) W każdym tam razie fajny blog to pierwszy blog jaki czytam w życiu więc nie mam zbytniego porównania ale bardzo mi się podoba. Podziwiam że dajesz sobie tam rade na obczyźnie:)szczególnie że Mszę masz tak rzadko no i przecież tam nie ma MFu!;D A właśnie tak przy okazji to pozdrowienia i buziaki od całej wspólnoty, zwłaszcza od brodatego Ojca Juliusza:D Dziś były imieniny ojca gwardiana więc składaliśmy mu życzenia i dostaliśmy po cukierku:))oczywiście w Twoim imieniu również ale

  5. Ifka powiedział/a

    cukierki dostaliśmy tylko my;P Nom oka skończyło mi się jedno okno to nie będe już sie tak rozgaszczać tutaj.zmykam spać.mam tylko takie pytanie trochę osobiste ale mam nadzieję że odpowiesz…bo tak sie zastanawiałam czy odczuwasz w jakiś konkretny sposób brak Eucharystii?jak ten fakt takiego rzadkiego uczestnictwa wpływa na Twoje terażniejsze życie?troche to zabrzmiało jak u psychologa na kananpie ale naprawde mnie to bardzo ciekawi.Ok to juz będzie naprawde koniec:)Ściskam Cie jeszcze raz tym razem indywidualnie i tylko od siebie i życzę powodzenia!wracaj szybko!
    ps.Mam nadzieję że wiesz kim jestem:/Buziak:*

  6. Ifka powiedział/a

    właśnie czytam moje wypociny i stwierdzam, że brak przecinków (tu znów moje lenistwo) poważnie utrudnia lekturę:/prosze o wybaczenie i wyrozumiałość, liczę na Twoją inteligencję:D znikam:*

  7. babcia powiedział/a

    Witaj Dorotko! i jak Ty zyjesz bez laptopa? pozostał Ci dostęp do komputera na uczelni. Moze to dobrze, więcej czasu poświęcisz towarzystwu, zwiedzaniu miasta no i … nauce. Myślimy o Tobie częściej niż sądzisz. Całuję i pozdrawiam w imieniu całej rodzinki z Rzeszowa. Bądź zdrowa, niech Bóg błogosławi każdą chwilę Twego zycia. babcia

  8. gosiapopko powiedział/a

    Pozdrawiamy tez serdecznie od wspólnoty MF w Warszawie. Z nowin: Kinga S sie zareczyla ;-) a poza tym bez zmian.
    aha, usunęli mi osemkę więc nie bardzo mogłam kontaktować się werbalnie ze światem;-) Pozdrawiam! gosia p

Dodaj komentarz