Czy laptop lubi jogurt? ;>
kwiecień 2007, 29 (niedziela)
Ja wiem, że zdolna jestem :] – Wczoraj jak jadłam śniadanie, to… wypadł mi – po prostu WYPADŁ z ręki – kubeczek z jogurtem – prosto na klawiaturę… – Na szczęście jogurtu już było niewiele, a kubeczek upadł tylko na bok – nie do góry nogami, ale tak czy siak – poczęstowałam laptopa joogurtem. ![]()
//żeby nie było wątpliwości: bynajmniej go nie wyłączyłam z tego powodu i chodził dalej ;]
- Natychmiast zaczęłam zberać papierem toaletowym jogurt z rowków między klawiszami:
O P
K L ; ’
, . /
Alt ` Ins Del
Niestety nie było to takie kolorowe, bo mimo iż tego nie było dużo, to jednak zbieranie nie było takie łatwe… Zdjęłam zatem owe przyciski i zaczęłam czyścić głębiej – w tym czasie mój komputer rejestrował dziwne samoprzyciskanie się klawisza “/”, którego w danym momecie nie dotykałam…
Po rzekomym skończeniu czyszczenia okazało się, że klawiatura zablokowała się na poziomie Fn i nie szło jej w żaden sposób odblokować… – Wyłączenie (przy pomocy myszy) i włączenie laptopa nie pomogło… – No to cóż… – nie zostaje mi nic innego jak rozebrać klawiaturę… – Odkręciłam zatem odpowiednią śrubkę (na coś się przydało zaprzyjaźnienie ze śrubkami przy całkowitej awarii) po czym wyjęłam taśmę od klawiatury z odpowiedniego portu (? – to portem nawać powinnam czy jakoś inaczej?), włożyłam z powrotem na miejsce i uruchomiłam kompa… - Uff… Fn się odblokowało – no to jesteśmy w domu! - A guzik! – Ja tu się chcę zalogować do systemu, a komputer mi na to “nieprawidłowe hasło” – no to ja próbuję jeszcze raz, bo może litrufffkę strzeliłam, a on mi na to znowu “nieprawidłowe hasło“…
Heh… Włączyłam zatem użytkownika domyślnego, uruchomiłam Notatnik i kolejno przyciskam przyciski, a tu się okazuje, że np.: zamiast “c” wyskakuje “hc” – takie sobie h gratis, zamiast strzałki w górę mam tylko nadprogramowe “u”, “/” zamieniło się na “n”, a “;” w ogóle nie działa, podobnie zresztą jak “p”, “0″ i “-”….
- Świetnie! ;] – no to co… – wyjmujemy taśmę raz jeszcze, wyjmujemy przyciski, perfumy w garść (a właśc. woda toaletowa – bo spirytusu nie mam) i czyścimy dokładnie od nowa…
![]()
Przezyściłam, poczekałam aż wyschnie (w “międzyczasie” pykając zadanka z teorii liczb) włączam i… Udało się zalogować! – No to sprawdźmy jak działają teraz wszystkie klawisze… – Heh… Moja klawiatura działa dość niedeterministycznie… – przynajmniej nie ma już podwójnych literek ;], ale… “/” nadal daje głównie “n” (choć czasem udaje się i “/” uzyskać), a “;” zasadniczo nie działa…
//- “;” chętniej z Shiftem (czyli “:”)
- no i niestety nadal zamiast strałki w górę mam drugie “u”, zamiast Home mam “h”, a zamiast End – “j”… :/
- Jakoś da się wytrzymać… – w końcu to już niecałe 4 tygodnie…
Na szczęście klawiatura się trochę “rozklikała”, bo “/” i “;” już działają poprawnie, a strzałka, Home i End – po prostu w ogóle nic nie dają
– Może kiedyś zaczną. ![]()
//Jednakże, nie udało mi się włożyć klawiatury na miejsce, ponieważ ułożenie jej poprawnie powoduje… bliżej nieokreślone reakcje i samoprzyciskanie różnych przycisków… – Tak więc aktualnie używam laptopa w takiej postaci:
.
- Najważniejsze, że “;” i “/” działają, bo bez nich… nie dało by się używać komputera!
A tak… – spokojnie do powrotu wytrzymam.
//tylko nadal nie wiem: lubi jogurt, czy nie lubi? – Bo może nie chce poprawnie działać, gdyż po prostu jest głodny?
Uroczystość św. Wojciecha, biskupa i męczennika – Głównego Patrona Polski
kwiecień 2007, 23 (poniedziałek)
Tak, tak…
- Dziś rano otwierając brewiarz odkryłam, że to już dziś 23 IV!!!
Oprócz tego, że jest to specjalna uroczystość dla Polski, i jak wieść gminna głosi tego dnia, choćby przez cały tydzień padało – pogoda będzie ładna i wyjdzie słońce, bo św. Wojciech czuwa nad nami i uśmiecha się w ten sposób do nas wypraszając nam łaski u Pana…., to jest to również bardzo szczególny czas w mojej rodzinie
Dzisiaj moja tęsknota za domem (mimo jakże niedawnego pobytu w Lublinie) jest znacznie wieksza – i potrwa do jutra wieczorem, gdzyż dziś jest Wojciecha, a jutro Jerzego!
A co mnie tak zatęskniło? – heh…
Te dwa dni są skumulowaniem świąt rodzinnych. W tym czasie moja Babcia obchodzi sześćdziesiąte ósme urodziny, mój Tata, a jej najstaszy syn, obchodzi czterdzieste szóste urodziny oraz jego trzy lata młodszy brat, a mój Chrzestny także obchodzi urodziny.
//hmm… – Dziadek dwukrotnie zafundował Babci prezent na urodziny w postaci syna :]
Ponadto mój Chrzestny ma na imię Wojciech właśnie i ma dziś imieniny, zaś Tata jako, że jest Jerzy – ma imieniny jutro.
- Jakże chciałabym być w Polsce i osobiście złożyć wam wszystkim życzenia w tym okresie…
Zdrowia, radości, błogosławieństwa bożego, pociechy z dzieci i wnuków, siły na każdy dzień… i… TĘSKNIĘ ZA WAMI
Całusy :* :* :* i uściski…
- Wasza (mała ;P) Dorotka
tygrysi powrót ;-)
kwiecień 2007, 18 (środa)
Z racji tego, że już prawie tydzień minął, a ja nic tu nowego nie napisałam… – Chyba się wreszcie zmobilizuję do kliknięcia jakiegoś małego posta, choć nie bardzo mam temat
A tak poważnie, to… Pamiętacie jeszcze mojego tygrysa? – Był taki na zdjęciach zaraz po przyjeździe do Joensuu… – Mój tygrys: jedyna niezawodna i niemalże nie zastąpiona poduszka prawie ergonomiczna
Mój tygrys… jak chyba już wiadomo – podróżuje ze mną wszędzie, bo bez niego żyć nie mogę ;P (właśc. żyć mogę, ale spać – oj to już ciężko :]). Jest więc rzeczą oczywistą, że tygrys pojechał wraz ze mną na święta do Lublina. Cóż… był nieostrożny i nie pilnował się, bo schował się gdzieś w łóżku i na to konto…. ZAPOMNIAŁAM GO (o tej piątej rano – po kolejnej krótkiej nocy) zabrać ze sobą… Niestety jak się zorientowałam – było minimalnie za późno (zwłaszcza biorąc pod uwagę wczesność godzin porannych, w realiach których osadzona jest cała akcja…). No cóż… ja bez tygrysa… może jakoś jednak wytrzymam – w końcu jestem już dużą dziewczynką, ale… NIE WYOBRAŻAM SOBIE podróży do domu w autobusie bez tygrysa! – Jak się tylko zrobiło nieco później – dopóki byłam jeszcze w kraju – zaczęłam akcję ratunkową
//przy okazji przypomniało mi się, że tygrys jak tygrys, ale zapomniałam też karty bankomatowej – a z tym gorze, bo… nie miałabym dostępu do żadnych funduszy… (na szczęście karta jest mała i łatwo się mieści w zwykłej kopercie bombelkowej, a że poczta szybko dociera, to kartę miałam zaraz następnego dnia po powrocie
A co z tygrysem? – Nie miałam ochoty go męczyć pocztą, a ponieważ na święta byli też w Lublinie Agnieszka z Christerem i wyruszali do Helsinek dzień później niż my, to zadzwoniłam do nich, żeby zabrali mojego tygrysa… Tak więc Tata od razu im go podrzucił i już byłam szczęsiliwa, bo może nie będę miała tygrysa w Joensuu, ale wracać będę przez Helsinki, więc na podróż autobusem go odzyskam.
Jednakże mój tygrys niesforny był bardzo… Otóż schował się gdzieś i Agnieszka z Christerem też go zapomnieli… – Skończyło się na tym, że Rodzice Agnieszki (którym z tego miejsca bardzo dziękuję) zapakowali go w paczkę i jednak wysłali pocztą… – Głupi tygrys był, skoro wolał pocztę od podróży samochodem – teraz już mam nadzieję nauczył się tego raz na zawsze, ale cóż…
- Czekałam na paczkę z niecierpliwością i niepokojem, by wreszcie wczoraj dostałć coś w rodzaju awizo, po czym poszłam na pocztę i odzyskałam wreszcie mojego tygrysa… – Trochę mu się nadwyrężył przy pakowaniu jego kręgosłup (nie)moralny, ale poćwiczyliśmy (ja moje ćwiczonka na kręgosłup, on jakieś swoje) i wszystko wróciło do normy.
- To chyba tyle. //cały post o takiej małej głupocie ;] – zdolna jestem
- Pozdrawiam wszystkich, zwłaszcza tych, którzy się jeszcze boczą za ten prima aprilis i święta wilekanocne…
- Do przeczytania znowu za jakiś (nie wiem jaki
) czas!
Tak – wiem, że jestem wredna i “okrótna”… :P
kwiecień 2007, 12 (czwartek)
Tak się składa, że byłam na święta w Lublinie i mam znowu sprawnego laptopa – nie ma to jak kochany Tata, który potrafi zreperować niemalże wszystko!
//-Dziękuję! :*
Cóż… prawie wszystkich udało się nabrać na mój żart primaaprilisowy (tych, którzy czytają bloga, a nie tych, którzy… nawet bezwzrokowo już nie czytają… – bo jakżesz mieli się nabrać skoro nie widzieli dowcipu?)…
Z mojego punktu widzenia prima aprilis jest idealnym dniem, dla tych, którzy z pewnych względów muszą trzymać jezyk za zębami, a bardzo by chcieli podzielić się znaną przez nich informacją. “Prima aprilis – uważaj bo się pomylisz!” jest hasłem przytaczanym przez cały ten dzień i to niemalże wszędzie, więc wszelkie zaskakujące i pozornie niemożliwe sytuacje można sobie nim wytłumaczyć. W sposób niesamowicie wredny i świadomy napisałam tu samą prawdę (i bynajmnjej w żadnym miejscu nie skłamałam!) jednocześnie wiedząc, że wiekszość czytelników zostanie wprowadzona w błąd… TO był przykład klasycznej manipulacji medialnej ;] – podałam jedncześnie dwie niezależne od siebie informacje, które przeciętny czytelnik ze sobą połączył i potraktował w sposób zależny…
- Jeszcze raz pozdrawiam wszystkich, którzy dali się nabrać i proszę o wybaczenie, ale naprawdę byłam w Lublinie bardzo krótko, więc i tak nie byłoby możliwości spotkania się ze wszystkimi…
EASTER
kwiecień 2007, 4 (środa)
Ponieważ dziś jest ostatni dzień zajęć przed świętami, więc korzystając z dostępu do komputera (z którym może być ciężko w święta) pragnę już dziś złożyć wszystkim czyającym (i tylko przeglądającym) mojego bloga najserdeczniejsze życzenia…
Niech ten czas pomoże nam wszystkim wytrwale nieść krzyż naszego życia, byśmy widząc, że po męce krzyżowej i śmierci jest zmartwychwstanie mieli siłę i odwagę przezwycięzać nasze upadki w drodze do świętości!
- Niech nas Bóg błogosławi i broni od zła wszekiego!
//Do przeczytania po świętach!
śnieg!
kwiecień 2007, 4 (środa)
Wczoraj w Joensuu zaczął padać śnieg!
- Nie jakoś wybitnie obficie, ale za to systematycznie… – Już wczoraj trawniki pokryły się na nowo warstwą białego puchu, a ponieważ małe płatki padały również przez znaczną część nocy, to dziś rano i ulice okazały się pokryte warstwą bieli! ![]()
- Nie było śniegu na Boże Narodzenie, to zgodnie z wszelkimi prawami natury (:P) musi być na Wielkanoc!
- Nastraja mnie to bardzo pozytywnie, choć nie jest w stanie przebić pewnych trudności, które (może nie bezpośrednio, ale jednak) mnie dotykają… Ze względu na dyskrecję nie moge powiedzieć o co chodzi, ale wczoraj działy się pewne bardzo trudne rzeczy… Wierzę, że nie bez powodu Bóg daje krzyż właśnie w wielkim tygodniu, by pokazać, że po śmierci jest zmartwychwstanie, ale… – Jak to krzyż – ciężki jest… Dlatego proszę wszystkich o modlitwę o wiarę i zaufanie Woli Bożej…
//Mój najmłodszy z moich młodszych braci – Kochany Piotruś (a właść. Piotr) obchodzi dziś ósme urodziny… – Wszystkiego najlepszego Piotrze! :*
Akismet…
kwiecień 2007, 2 (poniedziałek)
Coraz więcej komentarzy i osób pada ofiarą odgórnie zainstalowanego na blogach WordPress filtru antyspamowego…
Na stronie głównej zarządzania blogiem znajduje się informacja:
Spam
Liczba spamowych komentarzy, przed którymi Akismet ochronił twoją stronę: 36.
Zaś jak się kliknie na zakładkę komentarze, to zwykle w zakładce
Spam z Akismet (0) występuje właśnie 0 (gdzie liczba w nawiasie oznacza liczbę aktualnie złapanych komentarzy…), co oznacza, że nie ma żadnych komentarzy do odzyskania… Ponadto po kliknięciu na tę zakładkę pojawia się informacja:
Przechwycony spam
Akismet wykrył 36 spamów od chwili jego instalacji.
Nie masz w tej chwili żadnego spamu w poczekalni. To musi być twój szczęśliwy dzień.
![]()
Niestety w ciągu ostatniego tygodnia mój Akismet już całkiem zgłupiał i przestał w ogóle pokazywać jakiekolwiek komentarze do odzyskania… Dlatego (mimo iż wcześniej już nie raz zdarzyło mi się odzyskiwać komentarze ze “spamu”) – tym razem nie widziałam komentarzy TN, którego przepraszam…
Niestety – mimo przeczucia, że coś się złapało – nie znajdowałam nic… – Dopiero wczoraj, kiedy Akismet złapał wiele innych “rzekomo spamowych” komentarzy – pojawiły się również Twoje komantarze – w tym jeden spzed kilku dni!
Teoretycznie ten cały filtr antyspamowy powinien się uczyć, co jest spamem, a co nim nie jest – jak na razie mam wrażenie, że działa na złość! – Wczoraj złapał również komentarze Babci… :/
- Z tego tytułu mam do was wszystkich prośbę… – Ponieważ, jak na razie, nie mam niestety (mimo wszelkich prób) możliwości własnego konfigurowania tego całego Akismet – jeśli zdarzy wam się, że mimo iż napisaliście komentarz – nie wyświetlił się on na stronie… – Nie panikujcie! Nie ma sensu pisanie kolejnego kometrza, bo prawdopodobnie nic się nie zmieni… //osobiście podejrzewam, że klasyfikacja spamów wiąże się bezpośrednio z domeną, na której jest adres e-mail…
W takiej sytuacji należy poczekać, aż ja się pojawię na blogu i odznaczę ów komentarz jako nie spam… Jeśli macie obawy, czy uda mi się go zanleźć i odzyskać – możecie wysłać SMS-a na mój polski numer, że taka sytuacja zaistniała – wtedy będę wiedziała, że mam usilnie poszukiwać nowego “spamu”…
Od razu zaznaczę, że ponieważ mamy już WIELKI TYDZIEŃ, to łatwo się chyba domyślić, iż uczelnia nie będzie otwarta w nieskończoność, a ponieważ mój komputer jest niesprawny, więc od środy popołudniu… nie będę miała możliwości “ratowania komentarzy”, ale nie należy się tym wybitnie przejmować…
- Po świętach wszystkie zostaną odzyskane