- No dobra… – Niech bedzie… – Specjalnie dla moich glownych czytelnikow jednak napisze te pare zdan przed wyjadzem. ;-)

Coz… – To moje ostatnie godziny pobytu w Finlandii… – Jutro o tej porze juz bede naprawdopodobniej wjezdzala na Lotwe (a moze juz nawet bede na Lotwie?), a za 12 h bede przez Zatoke Finska – doplywac do Estonii… – Taka kolej rzeczy – co sie zaczyna, to i sie zwykle konczy… – Mam za soba piekne ~5 miesiecy “wakacji”, a co ciekawsze… – byc moze jednoczesnie najwanieszejszego krotkoterminowego kawalka mojego zycia!

A przeciez… dopiero co wyjezdzalam i pisalam pierwsze posty!

Co ciekawsze – moj wyjazd ma “budowe” klamrowa, bo perwsza noc w Finlandii spedzilam w Helsinkach (u Agnieszki i Christera) i ostatnia tez tu spedze. (W ogole, to u Agnieszki i Christera spie od wczoraj. – Po tym, jak z Rafalem pozwiedzalam Helsinki – chcialam tez spotkac sie i z moimi wybawcami z pocztku pobytu i… o dziwo jakos funkcjonuje mimo iz maja oni od kilku tygodni dwuletnia KOTKE! //a przeciez ja nie lubie kotow! :P – Ale… pisac tez nie lubie :])

- Moze czas troche podsumowac ten wyjazd? – Oszwem, wielu rzeczy moge jeszcze nie widziec, ale…
Dziekuje Bogu za ten czas… Czas pewnego rodzaju pustyni i wyciszenia… Czas zatrzymania i przebudowania wielu rzeczy… – Zmienilam sie i chialabym, zeby tak juz zostalo! Bo NIE MUSZE przeciez gonic za wszystkimi i wszystkim! Owszem – jestem towarzyska gadatliwa i otwarta, ale… Moj telefon NIE MUSI by wlaczony 24 godziny na dobe, a ja NIE MUSZE byc zawsze uchwytna! – Odkrylam to, ze przeciez jak nie chce isc za impreze, to po prostu moge nie isc i nie wazne, co o tym sobie pomysli cala reszta – nieh bedzie, ze jestem “odludkiem” – skonczylo sie ciagle “pojde bo wypada”… Nie musze znac pol wydzialu i byc rozpoznawalna przez wszystkich – nie na tym zycie polega! – Tu (w Joensuu)zaczelam zyc tak trudnym dla mnie “szarym zyciem” i chce sie tego uczyc dalej!
Hmm… – Troche sie boje, ze jak wroce, to… znowu wciagnie mnie ten caly mlyn, ktory opuscilam w styczniu, ale bede walczyc! – Walczyc o cisze w zyciu, czyli cos, od czego tak dlugo uciekalam w wir zajec i zabiegania! – Czas zaczac zyc zyciem wlasnym, a nie uciekac od niego w problemy tysiaca innych osob…

- Na dzis zatem to chyba tyle… – Nastepny post (prawopodobnie ostatni na tym blogu) za kilka dni – juz z Lublina. :-)

- Dziekuje wszystkim wspierajacym mnie dobrym slowem lub/i modlitwa no i… do zobaczenia w Polsce! :*

Dzisiaj posta nie bedzie! ;]

maj 2007, 23 (środa)

Coz… – Moglabym napisac, ze bylam w Koli i bylo fantastycznie, ze widzialam rozne cuda fizyki w Heurece oraz oraz, ze zwiedzialam Suomenlinne – twierdze obronna na wyspach obok Helsinek, ale… PO CO? Skoro i tak nikt nie chce mi nic odpisc! – Ostatnie dwa posty sa kompletnie bez zadnego komentarza! ;] – Czyzby wszyscy, ktorzy maja cos do powiedzenia liczyli na to, ze zrobia to niedlugo na zywo, wiec nie musza pisac? ;>
Zebyscie sie nie przeliczyli i nie zdziwili! - Potrafie strzelic focha… ;] – Ostrzegam!

No więc mam gościa!
- Przedwczoraj przyjechał do mnie z Helsinek Rafał i wspólnie zwiedzmy Joensuu wraz z okolicami.

W piątek przeciądgnęłam go przez ~22 km spacer po samym Joensuu (on szedł na piechotę, a ja się ślimaczyłam na rowerze ;P ), potem byliśmy na grillu-ognisku pożegnalnym i wróciliśmy już na rowerach (bo niedaleko Utransaari, czyli wyspy będącej miejscem grillowania, odebraliśmy umówiony wcześniej rower – dla Rafała na te dwa dni) robiąc już tylko 11 km…

Następnego dnia (czyli wczoraj) wstaliśmy ok. 9, zjedliśmy śniadanie, zrobiliśmy kanapki, podnieśliśmy siodełko w Rafała rowerze i razem z moim znajomym Czechem (Martinem) pojechaliśmy na wycieczkę rowerową po okolicach Joensuu… Dopóki jechaliśmy po miejskich ścieżkach rowoerowych – nie było nic szczególnego, ale jak wjechaliśmy w las, to się zaczęło… ;] Widoki były całkiem ładne, ale ścieżka przez las… nie do końca była dobrze oznakowana (a nawet na jednym odcinku – była bardzo kiepsko oznakowana i śmy trochę pobłądzili po lesie), a ponadto… JA MAM KOLARZÓWKĘ, a nie rower górski (!) …i momentami się tylko zastanawiałam (twardo jadąc na moim kochanym rowerze) kiedy stracę koła :D – i czy to będzie ja jakimś kamieniu, czy może o jakiś korzeń zachaczę… Owszem na trasie która podobno miała ok. 45 km były również odcinki, gdzie mogłam (trochę niegrzecznie) odstawić chłopaków i się rozpędzić, do mnie właściwego sposobu jazdy, ale się przekonałam, że rower jest na tyle dobry, że sprawdził się nawet w takich warunkach bojowych! ;-)
//Wracaliśmy przez Lehmo i to dosłownie koło domu Lucyny, więc wstąpiliśmy na moment umyć ręce (bo na tych różnych wybojach… – nawet Rafałowi spadł łańcuch…), po czym dotarliśmy na Karjamäentie i zmęczeni zjedliśmy kolację, pogadaliśmy trochę no i poszliśmy spać.

Dziś już jesteśmy po krótkiej przejażdżce rowerowej dookoła lasu z za mojego okna, a teraz kończę i zmykam, bo jesteśmy umówieni z takim Finem na wyjazd do Koli. :D

tjaa… – zdanie może i pozornie bez sensu, ale jest to wynik zabawy pewnych informatyków, którzy (bodajże w lutym) zrobili sobie konkurs na wpisanie w google takiego zdania, aby wynik był tylko jeden – mój blog ;-) – Ciekawy sposób wyszukiwania – nieprawdaż? :D

- Tak czy siak – zapamiętałam sobie to zdanie i postanowiłam, że tak zatytułuję posta kiedy już będę miała właściwie wszystko zaliczone (co też właśnie czynię).

Cóż… Ostatnio długo bardzo milczałam i nawet Magdzie nie odpisałam na przesympatycznego komcia… (od wczoraj “wynik” na kredkomierzu jest już nawet tylko jednocyfrowy!) a wszystko dlatego, że (jak to niesamowicie skutecznie i dosadnie skomentował Marcin) zbierałam zaliczenia i… nie miałam czasu na nic innego. Ponadto stresowałam się egzaminem z PDE, którego wyniki powinny były zostać podane w przeciągu dwóch tygodni od egzaminu, a łatwo zauważyć, że między 27 IV (data egzaminu), a 15 V (data podania wyników) jest więcej niż dwa tygodnie… ;] (Na szczęście – może nie rewelacyjnie, ale… – ZDAŁAM :D )

W chwili obecnej zostało mi już tylko zrobić na jutro 3 zadanka z Analizy zespolonej i będę miała za sobą wszelkie fińskie obowiązki naukowe! :-) (cóż… zostaną jeszcze te lubelskie, które dopadną mnie po powrocie :])

Co poza tym słychować u mnie? Pożegnałam się już z moją Fińską Mamą, której jeszcze raz dziękuję za wszelką pomoc i opiekę, oraz mile spędzony czas (do zobaczenia w Polsce Lucyna!)… i czekam na przyjazd Rafała Z., który przyjął moje zaproszenie i spędzi weekend w Karelii (a następnie pomoże mi z bagażami ;]), w związku z czym przyjedzie jutro koło południa do Joensuu. No a poza tym… myślę powoli o pakowaniu się – na szczęście spakować się na powrót to nie problem :D – bo się człowiek nie musi zastanawiać co zabierać, a co zostawić, tylko pakuje wszystko jak leci! :D

Zatem zostały mi w Joensuu już tylko 4 dni (w poniedziałek wyjeżdżam), potem 4 w Helsinkach i… podróż autobusem – cały czas się zastanawiam jak to zrobić, żeby zabrać ze sobą mój rower – mam nadzieję, że jakoś się uda…

- Na dziś zatem tyle i… życzę wszystkim powodzenia w okresie przedsesyjno-sesyjnym!
//oraz gratuluję Bożence, Tomkom (i wszystkim innym) zakwalifikowania się na Erasmusa w nadchodzącym roku akademickim :D

surprise… ;]

maj 2007, 8 (wtorek)

Wczoraj wreszcie był pierwszy rzeczywiście ciepły dzień w Joensuu. :-) – Na tyle ciepły, że można było cały przesiedzieć w pokoju z otwartymi na oścież oknami. – Jest to o tyle ważna informacja, że… od pierwszego, do piątego maja… codziennie (owszem – nie przesadnie obficie, ALE) padał śnieg!
- W piątek nawet rozmawiałam z jednym Czechem, że jak tak dalej pójdzie, to zdążymy wyjachać z Joensuu, a drzewa jeszcze nie będą miały pięknie rozwiniętych liści…!

Na szczęście pogoda usłyszała nasze “biadolenie” i aktualny front sugeruje, że może jednak uda nam się zobaczyć żywą, rześką, nowo rozwiniętą zieleń. :D

Ale żeby nie było zbyt pięknie: jeszcze do wczoraj byłam przekonana, że już wszystkie egzaminy za mną i teraz zostało mi już tylko rozwiązać zadanka z pozostałych przedmiotów… – Nie ma tak łatwo! Się wczoraj okazało, że w odpowiedzi na maila z pytaniem odnośnie zadań z Metod optymalizacji dostałam:

Dear Ms. Stankiewicz,

I would suggest that you try to solve a few problems from each section and
ask me for advice if there are any difficulties you cannot overcome. It is
not necessary to show me all these solutions but you should register for
the final exam ten days in advance.

Yours sincerely,

Timo Erkama

I zrobiłam wielkie oczy… final examten days… – No masakra! – Przecież za 10 dni, to ja chciałam mieć już zdobyte wszystkie oceny, a nie tylko zdane przedmioty… Dziś się okazało, że w ogóle jedyne możliwe terminy egzaminu w tym miesiącu, to 16 i… 25 V ;] – O mały włos musiałabym przekładać termin powrotu przez ten egamin! – Na szczęście udało się zarejestrować na 16…., ale to zupełnie rozbiło moją koncepcję bytowania tutaj… – Chwilowo próbuję pozbierać myśli i ułożyć plan działania. – Dobrze, że dziś już oddałam zadania z Teorii liczb i nie dowiedziałam się nagle, że muszę pisać jeszcze egzamin. Mam nadzieję, że jutro uda mi się oddać zadania z Analizy zespolonej (albo najpóźniej w czwartek), no a potem… OSTRE 5 DNI przygotowania do egzaminu z Metod optymalizacji. – Dobrze, że to wyszło wczoraj, bo jakbym się dowiedziała np. dopiero w piątek…, to jeszcze musiałabym zostać tu ekstra kilka dni i przebookowywać zaklepany już bilet na autobus powrotny!

- No to zmykam do pracy i… przepraszam, że tyle milczałam, ale teraz naprawdę mocno zajęta naukowo jestem…