ergonomiczny jogurt z tygrysa nastraja bardzo pozytywnie do przeczytania nowego posta…
maj 2007, 24 (czwartek)
- No dobra… – Niech bedzie… – Specjalnie dla moich glownych czytelnikow jednak napisze te pare zdan przed wyjadzem.
Coz… – To moje ostatnie godziny pobytu w Finlandii… – Jutro o tej porze juz bede naprawdopodobniej wjezdzala na Lotwe (a moze juz nawet bede na Lotwie?), a za 12 h bede przez Zatoke Finska – doplywac do Estonii… – Taka kolej rzeczy – co sie zaczyna, to i sie zwykle konczy… – Mam za soba piekne ~5 miesiecy “wakacji”, a co ciekawsze… – byc moze jednoczesnie najwanieszejszego krotkoterminowego kawalka mojego zycia!
A przeciez… dopiero co wyjezdzalam i pisalam pierwsze posty!
Co ciekawsze – moj wyjazd ma “budowe” klamrowa, bo perwsza noc w Finlandii spedzilam w Helsinkach (u Agnieszki i Christera) i ostatnia tez tu spedze. (W ogole, to u Agnieszki i Christera spie od wczoraj. – Po tym, jak z Rafalem pozwiedzalam Helsinki – chcialam tez spotkac sie i z moimi wybawcami z pocztku pobytu i… o dziwo jakos funkcjonuje mimo iz maja oni od kilku tygodni dwuletnia KOTKE! //a przeciez ja nie lubie kotow!
– Ale… pisac tez nie lubie :])
- Moze czas troche podsumowac ten wyjazd? – Oszwem, wielu rzeczy moge jeszcze nie widziec, ale…
Dziekuje Bogu za ten czas… Czas pewnego rodzaju pustyni i wyciszenia… Czas zatrzymania i przebudowania wielu rzeczy… – Zmienilam sie i chialabym, zeby tak juz zostalo! Bo NIE MUSZE przeciez gonic za wszystkimi i wszystkim! Owszem – jestem towarzyska gadatliwa i otwarta, ale… Moj telefon NIE MUSI by wlaczony 24 godziny na dobe, a ja NIE MUSZE byc zawsze uchwytna! – Odkrylam to, ze przeciez jak nie chce isc za impreze, to po prostu moge nie isc i nie wazne, co o tym sobie pomysli cala reszta – nieh bedzie, ze jestem “odludkiem” – skonczylo sie ciagle “pojde bo wypada”… Nie musze znac pol wydzialu i byc rozpoznawalna przez wszystkich – nie na tym zycie polega! – Tu (w Joensuu)zaczelam zyc tak trudnym dla mnie “szarym zyciem” i chce sie tego uczyc dalej!
Hmm… – Troche sie boje, ze jak wroce, to… znowu wciagnie mnie ten caly mlyn, ktory opuscilam w styczniu, ale bede walczyc! – Walczyc o cisze w zyciu, czyli cos, od czego tak dlugo uciekalam w wir zajec i zabiegania! – Czas zaczac zyc zyciem wlasnym, a nie uciekac od niego w problemy tysiaca innych osob…
- Na dzis zatem to chyba tyle… – Nastepny post (prawopodobnie ostatni na tym blogu) za kilka dni – juz z Lublina.
- Dziekuje wszystkim wspierajacym mnie dobrym slowem lub/i modlitwa no i… do zobaczenia w Polsce! :*
.
jak można nie lubić kotów
co tu dużo pisać – the time has come…
czekamy na Ciebie, cały MF czeka. Na kapitule nie miał kto drugiego głosu śpiewać i było jakos tak pusto bez tego:-) Trzymamy kciuki za podróż powrotną. Może wpaść do Ciebie na zachodni/lub jakiś inny dworzec warszawski. Zadzwoń. może się uda:-))))
Skoro Kredka zapowiada ostatni wpis na tym blożku to ja pozwolę sobię na krótkie podsumowanie projektu “Mc Kredka Adventures”. Można chyba powiedzieć, że się udało. Niepiśmienna Kredka pociągnęła bloga do samego końca pobytu w Finlandii. Nieprzerwałaś pisania i za to bardzo Ci Kredko dziękujemy. Możesz być z siebie dumna.
Historia zatoczyła małe koło. Jeszcze przed chwilką żeganliśmy się na peronie zastanawiając się jak dużo czasu będzie musiało upłynąć by Kredka wróciła do Polski. Już jest z nami! (Mam nadzieję, że wrzucisz fotkę z powitania na dworcu.)
Oczywiście nie obędzie się bez reklamy. 4 stycznia było tak a po prawie 6 miesiącach jest tak. Jak widać zewnętrznie Kredka się w ogóle nie zmieniła. Nadal uśmiechnięta i pełna energii. Ale wewnętrznie wielka zmiana. Życzę Ci Kredko wytrwałości w kolejnym projekcie (chyba najtrudniejszym), życzę powodzenia w walce o “ciszę w życiu”. Na pewno dasz radę.
bardzo ładnie powiedziane rodion.
także się zgadzam się jakby co